Mały – wielki drapieżca

Wśród zdjęć otwierających stronę jest takie, które przedstawia małego żółtego pajączka i dużo większego motyla i nie jest to scena przypadkowego spotkania, lecz walki na śmierć i życie... Są takie miejsca, jak chociażby łąki, które odwiedzam  wielokrotnie z niezmienną ciekawością. Zawsze bowiem pozwalają poznać jakąś tajemnicę, czynią świadkami historii, którą być może znałam tylko z książki... Jak ta o pająku kwietniku (Misumena vatia), o którym  ...

Czytaj dalej

Tam gdzie ogrodnik nie może, tam Darwina pośle

Maria wyjechała na wakacje, a balkonowych podopiecznych powierzyła Darwinowi. Właściwie to już przed urlopem margeretki były nieco zblazowane, a cyprysiki chciały stać się marsjańskimi drzewkami, ale wówczas była jeszcze nadzieja, że się poprawią. Po powrocie jednak złudzenia Marii, że ujrzy szmaragdową zieleń iglaków i wesołe rumiankowe kwiatostany, okazały się ułudą. Zmieniło się wiele i jakby w innym kierunku.... Skrzyneczkami i doniczkami zawładnęły jednomy...

Czytaj dalej

Wielki porządkowy , albo Princeps Botanicorum

Moim ulubionym przedmiotem na studiach była botanika. W kategorii "miłe wspomnienia" zachowałam nawet, przeklinaną przez większość, tak zwaną "ścianę", czyli praktyczną część egzaminu sprawdzającą znajomość roślin. Na płachtach szarego papieru przyklejone były zasuszone okazy, niejednokrotnie bardzo już sfatygowane. Egzaminujący w jednej ręce trzymał wskaźnik, w drugiej licznik. Aby zdać należało bardzo szybko rozpoznawać wskazywane gatunki. Nie należałam do ...

Czytaj dalej

Siłaczki

Dla Małgosi Maciejewskiej   Nie kojarzą się z wyjątkową pracowitością, być może dlatego, że nie popadły w niewolę człowieka, ale wiadomo, że dopiero w pełni lata królowe trzmieli mogą odpocząć, ponieważ ich obowiązki przejmuje młode pokolenie. Tak kończy się etap samotnej odpowiedzialności trzmielowych matek za przedłużenie gatunku. Zimę przeżyły w stanie hibernacji ukryte w jakieś porzuconej przez mysz norce, a potem kiedy pierwsze wiosenne promienie ...

Czytaj dalej

Roślinni przybysze czyli gawęda zupełnie niepolityczna

Wyobraźmy sobie, że przeprowadzamy sondę uliczną pytając przechodniów podążających w sobie znanym kierunku i kierowców chwilowo zatrzymanych na czerwonym świetle, o to co różni rośliny od zwierząt. Jakiej odpowiedzi możemy się spodziewać? Otóż zapewne większość na pierwszym miejscu wymieni właśnie ową zdolność poruszania się. Bowiem rośliny umocowane korzeniami w podłożu wydają się nam istotom niesłychanie mobilnym - nieruchome. Tymczasem okazuje się, że ...

Czytaj dalej

Drapieżnik jak z weneckiego szkła

Dziś rosiczkę można kupić w kwiaciarni, w doniczce, przynieść do domu i troszczyć się o nią, choć nie wiadomo jak ją traktować, bo nie urzeka szczególną urodą, może stać się raczej ciekawostką niż ozdobą. Ale to trochę śmieszne bez kontekstu przyrodniczego. Czyż nie lepiej pójść na torfowisko wysokie, tam gdzie mieszkają dzikie rosiczki: okrągłolistna, długolistna, pośrednia i stąpając po miękkim dywanie torfowców szukać ich. Przy okazji przyjrzeć się tym ...

Czytaj dalej

Kwiat jednej nocy

Jedna z czerwcowych krótkich nocy, między 21 a 22 dniem, to pora, kiedy wedle starych podań, baśni i legend w mrocznym, niedostępnym ludzkim oczom miejscu pojawia się kwiat paproci. Warto go zdobyć, bo obdarza wszelką pomyślnością: bogactwem, siłą i mądrością. Odczytując  symbolicznie słowa Oskara Kolberga " Mówią, że kto ten kwiat posiada, mimo woli znajduje odwieczne w ziemi zakopane pieniądze, szczęści mu się gospodarstwo, pasieka, a nawet myśliwy nigdy próżno ...

Czytaj dalej

Jejmość pokrzywa

Kiedyś biedota, dziś zwolennicy zdrowej kuchni przyrządzają ją jako warzywo, albo oczyszczają przy jej pomocy organizmy z toksyn, albo wspomagają anemików. Kiedyś wykorzystując jej włókna usiłowano ubierać ludzkość, a przynajmniej pruską armię. Dziś specjaliści od ratowania naszej skóry oferują całą gamę kosmetyków zawierających zgromadzone w pokrzywie dobrodziejstwa: witaminy A, C, B i K, karotenoidy, chlorofil, kwasy organiczne i wiele innych. Firma Ziaja ...

Czytaj dalej

Wojtek leniwy a szczęśliwy

Dlaczego to my mamy się tym zająć? zapytałyby gdyby mogły....  i dodały "To jakiś przesąd. Może jednak kapusta..." Według Stefana i Olgi Kłosiewiczów sprawa wydaje się prosta: starożytni Grecy wierzyli, że bocian to ptak Hery, patronki łatwych porodów i matek karmiących. "Wyobrażenie boćka nad położnicą stwarza już krótką drogę do uproszczenia: ptak przynosi dziecko" . Trudno jakoś uwierzyć, aby ta wiedza była udziałem ludu. Dr A. Kruszewicz tłumaczy rzecz ...

Czytaj dalej

Nie komary i nie jętki…

Choć laikom trudno w to uwierzyć na szczęście naprawdę nie są komorami, bo w przeciwnym razie pojawienie się, liczących setki tysięcy owadów, chmar oznaczałoby dla nas i zwierząt stałocieplnych krwawą bitwę usłaną ofiarami. Nie mają kłujki, ani innego aparatu gębowego zdolnego naruszyć nasze ciało.  Mogą, więc ochotki Chironomidae, bo również nie jętki, jak sądzą niektórzy, pozostać ewentualnym motywem przewodnim horroru i źródłem pokarmu dla ptactwa i ...

Czytaj dalej